Przed wirusem Zachodniego Nilu chronią repelent, czyli środek odstraszający komary, zakryta skóra po zmierzchu i siatki w oknach. Szczepionki dla ludzi nie ma.
Do 14 października 2026 roku 14 krajów Unii Europejskiej zgłosiło 1783 rodzime zachorowania, czyli u osób zakażonych na miejscu, a do 7 października 130 zgonów. To najwięcej, od kiedy Europejskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) zbiera te dane.
Wirus dotarł też na północ: Belgia odnotowała pierwsze zakażenia u ludzi, a Holandia 64 zachorowania (stan na 14 października). Jesiennego wyjazdu do Włoch, Grecji czy Holandii nie odwoływałabym z tego powodu. W podróży wystarczą repelent i zakryta skóra od zmierzchu, a przy gorączce do dwóch tygodni po powrocie trzeba powiedzieć lekarzowi o wyjeździe.
Najwięcej zachorowań jest we Włoszech: 764 do 14 października według ECDC i włoskiego Istituto Superiore di Sanità (ISS), w tym 60 zgonów. Wirus krąży u ludzi, zwierząt lub komarów w 88 ze 107 prowincji.
Zachorowań jest tyle samo co o tej porze rok wcześniej, a zgonów mniej (60 wobec 69). Unijny rekord wynika więc ze wzrostu w innych krajach.
Grecja ma 455 zachorowań według ECDC (do 14 października) i 49 zgonów według greckiego urzędu zdrowia publicznego EODY (do 15 października). Z tego 221 zachorowań przypada na Attykę, czyli okolice Aten. W tygodniu do 15 października przybyło 9 zachorowań, tydzień wcześniej 20. Tylu zachorowań w jednym sezonie Grecja dotąd nie notowała.
Francja ma według ECDC 159 zachorowań, a według Santé publique France do 12 października 178, w tym 29 wykrytych u dawców krwi bez objawów, oraz 5 zgonów. W całym 2025 roku Francja miała 62 zachorowania. Hiszpania zgłosiła 141 zachorowań i 6 zgonów, Rumunia 121 i 7, Cypr 21, Chorwacja 18, a Austria, Bułgaria, Niemcy, Węgry i Słowenia po kilka.
Holandia odnotowała do 14 października 64 zachorowania i 10 zgonów, najwięcej w Holandii Południowej (37) i w prowincji Utrecht (13). W 2025 roku nie miała ani jednego zachorowania u ludzi. Belgia zgłosiła 16 zachorowań, pierwsze w swojej historii, a 15 października władze Flandrii poinformowały o dwóch zgonach.
Razem z krajami spoza Unii, na przykład Serbią i Macedonią Północną, ECDC liczy 1926 zachorowań w 19 krajach Europy (stan na 14 października).
Średnio w ostatnich dziesięciu latach kraje Unii miały do początku października 693 zachorowania, a poprzedni najwyższy wynik to 1549 z 2018 roku. W całej Europie było ich wtedy ponad dwa tysiące, a dane za 2026 rok wciąż spływają.
Z wyjazdu bym nie rezygnowała. Najwięcej osób zachorowało pod koniec sierpnia. Od tego czasu nowych zachorowań jest coraz mniej, choć w tygodniu do 14 października ECDC dodało jeszcze 14 nowych rejonów z zakażeniami. Liczby w statystykach jeszcze urosną, bo zgłoszenia spływają z opóźnieniem, a ECDC odświeża dane co tydzień do listopada.
W tym sezonie choroba nie przebiega ciężej niż zwykle. Statystyki obejmują głównie ciężej chorych: trzy czwarte zgłoszonych trafiło do szpitala. Około 80 proc. zakażonych nie ma objawów i do rejestrów nie trafia. Wśród zgłoszonych chorych zmarło około 8 proc., mniej niż średnio w ostatnich dziesięciu latach.
Wieczorem i nocą kłują komary Culex, które przenoszą wirusa. Zakrywajcie wtedy ręce i nogi luźną odzieżą, a odsłoniętą skórę smarujcie repelentem z DEET lub ikarydyną. Śpijcie w pokoju z siatkami w oknach lub z klimatyzacją. Jak dobrać repelent, piszę w poradniku o ochronie przed komarami.
Ciężej chorują osoby po 65. roku życia i osoby z obniżoną odpornością, na przykład w trakcie chemioterapii, po przeszczepie albo przyjmujące leki osłabiające odporność. Im ochrona przed komarami jest potrzebna najbardziej.
Francja odnotowała w tym sezonie także 163 rodzime zachorowania na chikungunyę, a Włochy 70 na dengę (stan na 14 października). Te choroby przenoszą komary Aedes, aktywne w ciągu dnia, więc repelent przydaje się także rano. Więcej o nich na stronie o dendze, Zice i chikungunyi.
U około 20 proc. zakażonych rozwija się gorączka Zachodniego Nilu. Zaczyna się nagle, najczęściej po 2–6 dniach od ukłucia, rzadziej do dwóch tygodni, a u osób z obniżoną odpornością nawet później. Typowe objawy to gorączka, ból głowy, bóle mięśni i osłabienie.
U mniej niż jednej osoby na sto choroba obejmuje układ nerwowy. Szczegóły o objawach, diagnostyce i leczeniu są w tekście o objawach po powrocie z Włoch lub Grecji.
Przy gorączce do dwóch tygodni po powrocie idźcie do lekarza rodzinnego, a w weekend do nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Od razu powiedzcie, gdzie byliście. Badanie w kierunku wirusa zleca lekarz chorób zakaźnych, do którego dostaniecie skierowanie. Sztywność karku, silny ból głowy, dezorientacja lub osłabienie mięśni wymagają pilnej pomocy: jedźcie na szpitalny oddział ratunkowy albo dzwońcie pod 112.
Badanie zleciłabym każdemu, kto po pobycie w rejonie z wirusem ma gorączkę bez jasnej przyczyny albo objawy neurologiczne wymienione wyżej. Jak rozróżniam przyczyny gorączki po podróży, opisałam w poradniku o gorączce po powrocie z tropików.
Wirus przenosi się przez przetoczenie krwi i przeszczep narządu, dlatego polskie przepisy wymagają 28 dni przerwy po opuszczeniu rejonu, w którym wirus krąży. Ta sama zasada dotyczy dengi i chikungunyi, a kto przechorował gorączkę Zachodniego Nilu, czeka 120 dni od wyleczenia.
Przerwę można skrócić, jeżeli centrum krwiodawstwa wykona badanie krwi na materiał genetyczny wirusa (NAT), ale wykazy części centrów podają tylko 28 dni. Takie badania wykrywają sporo zakażeń: we Włoszech 96 z 764 tegorocznych zakażeń rozpoznano u dawców krwi, we Francji 29 ze 178.
Każde Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa (RCKiK) ma własny wykaz rejonów, oparty na liście ECDC. Do 14 października lista objęła 222 rejony w 19 krajach: Włochy i Grecję, a także Rumunię, Węgry, Chorwację, Austrię, Bułgarię, Słowenię, Cypr, Francję, Hiszpanię, Niemcy, Belgię i Holandię.
Przerwa dotyczy rejonów z wykazu, więc po pobycie w którymś z tych krajów zapytajcie w RCKiK, czy Wasz rejon jest na liście.
W sierpniu 2024 roku wirusa wykryto u wron siwych w Warszawie, po masowych padnięciach ptaków krukowatych. Główny Inspektor Sanitarny i Główny Lekarz Weterynarii uznali wtedy, że ryzyko zachorowania ludzi w Polsce jest niskie.
W tym samym roku Polska zgłosiła pierwszy rodzimy przypadek zakażenia człowieka, sklasyfikowany jako prawdopodobny. ECDC nie wliczyło go do statystyk, bo nie podano miejsca zakażenia. Według danych ECDC i Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) z 2024 roku w Polsce były też ogniska u koni.
W 2026 roku ECDC nie wymienia Polski wśród krajów z rodzimymi zachorowaniami u ludzi ani z ogniskami u koni lub ptaków. Główny Inspektorat Sanitarny i Główny Lekarz Weterynarii nie ogłosili w tym roku wykrycia wirusa (stan na 16 października).
Według meldunku Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego (NIZP PZH-PIB) do końca września zachorowały w Polsce dwie osoby, tyle samo co rok wcześniej. Meldunek nie podaje miejsca zakażenia; przed 2024 rokiem rozpoznawano u nas wyłącznie zachorowania przywiezione. Rodzimych zakażeń w Polsce w kolejnych latach nie można wykluczyć.
Wirus krąży między ptakami a komarami Culex. Komar zakaża się, ssąc krew ptaka, i przenosi wirusa kolejnym ukłuciem. Człowiek i koń zakażają się przypadkowo. Mają we krwi za mało wirusa, żeby zakazić następne komary, dlatego chory człowiek nie zaraża otoczenia.
W 2026 roku kraje Unii zgłosiły też 591 ognisk u ptaków i 510 u koni, najwięcej od początku wspólnego nadzoru. Najczęściej chorowały wrony siwe i sroki. Francja odnotowała 307 ognisk u koni, najwięcej w swojej historii, a Włochy 353 ogniska u ptaków.
Do Europy wirus trafia z ptakami wędrownymi z Afryki i Bliskiego Wschodu, a zimuje w komarach. W Belgii wykryto go najpierw u ptaków w 2025 roku, a w 2026 roku znaleziono go u 213 ptaków i 46 koni w niemal połowie kraju. W Holandii wirusa potwierdzono u 242 ptaków, 168 koni i w 20 próbkach komarów.
Zakażenia u ludzi stwierdzono w Belgii między innymi w Brukseli, Antwerpii i Lowanium, a w Holandii głównie w okolicach Rotterdamu, Hagi i Utrechtu. We Francji wirus pojawił się w nowych rejonach, na przykład koło Lyonu, Nantes i pod Paryżem.
Wirus rozprzestrzenia się w upalne lata. Biuro Regionalne Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dla Europy podało w lipcu 2026 roku, że przy cieplejszym i dłuższym lecie komary są aktywne dłużej i na większym obszarze. Część różnic między krajami bierze się stąd, że badają ludzi i zwierzęta w różnym stopniu. ECDC spodziewa się, że w następnych latach wirus sięgnie dalej na północ.
Kiedy warto porozmawiać z lekarzem
- Macie gorączkę, ból głowy lub bóle mięśni do dwóch tygodni po powrocie z Włoch, Grecji, Hiszpanii, Francji lub Holandii.
- Macie ponad 65 lat albo obniżoną odporność, planujecie dłuższy pobyt w rejonie z zakażeniami i chcecie omówić ochronę przed komarami.
- Oddajecie krew i nie wiecie, czy po wyjeździe obowiązuje Was przerwa.
Umów wizytę · lekarz chorób zakaźnych w Warszawie · objawy po powrocie z Włoch lub Grecji
Według ECDC (stan na 14 października 2026) najwięcej zachorowań miały Włochy (764), Grecja (455), Francja (159), Hiszpania (141) i Rumunia (121). Francuskie i holenderskie dane krajowe są jeszcze wyższe: Francja 178, Holandia 64.
Dla większości osób ryzyko jest niskie. Tak oceniło w lipcu 2026 roku Biuro Regionalne WHO dla Europy. W październiku ECDC nie widzi cięższego przebiegu choroby i notuje spadek nowych zachorowań od końca sierpnia. Po zmierzchu zakrywajcie skórę, używajcie repelentu i śpijcie w pomieszczeniu z siatkami lub klimatyzacją. Najstaranniej chrońcie się, jeżeli macie ponad 65 lat albo obniżoną odporność.
W 2024 roku wirusa wykryto u wron w Warszawie, a Polska zgłosiła pierwszy prawdopodobny przypadek rodzimego zakażenia człowieka. W 2026 roku ECDC nie wymienia Polski wśród krajów z rodzimymi zachorowaniami ani z ogniskami u zwierząt (stan na 14 października).
Wirus nie przenosi się przez kaszel, kichanie ani dotyk. Rzadkimi wyjątkami są przetoczenie krwi i przeszczep narządu od zakażonego dawcy; opisano też pojedyncze przypadki przeniesienia w ciąży i jeden prawdopodobny podczas karmienia piersią. Dlatego dawcy krwi po powrocie z rejonu, w którym wirus krąży, czekają 28 dni albo przechodzą badanie krwi na materiał genetyczny wirusa (NAT).
Dla ludzi nie ma ani szczepionki, ani leku działającego na wirusa. Leczenie polega na łagodzeniu objawów, a ciężkie przypadki wymagają pobytu w szpitalu. Szczepionki istnieją dla koni.
Najczęściej bada się przeciwciała, które organizm wytwarza na początku choroby (IgM). Pojawiają się po 3–8 dniach od pierwszych objawów, więc wczesny wynik ujemny nie wyklucza zakażenia i lekarz powtarza badanie. Po szczepieniu przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu lub żółtej gorączce albo po przebytej dendze pierwszy test może dać wynik fałszywie dodatni. Dlatego potwierdza się go dokładniejszym badaniem.
dr n. med. Karolina Pyziak-Kowalska, specjalistka chorób zakaźnych, hepatolożka, lekarka medycyny podróży. Tekst ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji u lekarza. Dane: ECDC, raport tygodniowy z 16 października 2026 (stan na 14 października) i miesięczny z 15 października (zgony, stan na 7 października); ISS, EODY, Santé publique France, RIVM i Sciensano, stan na 12–15 października 2026.
Zdjęcie: Komar Culex pipiens, główny przenosiciel wirusa Zachodniego Nilu w Europie. Fot. Jedesto, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.